Dziś będzie post, który powinien był już dawno się ukazać. W lipcu przyleciała do Polski moja najlepsza koleżanka, z którą mieszkałyśmy w internacie przez pięć lat! Obecnie mieszka w gorącej Hiszpanii:) Spotykałyśmy się tak często jak tylko się dało, ale nie tylko plotkowałyśmy:) Ewa, też jest kreatywną kobietką, najbardziej lubi haft krzyżykowy, ale powoli pozarażałam ją innymi technikami:) Pokażę Wam obraz, który wyszyła krzyżykami, przedstawia on Matkę Boską patronkę Palos de la Fronera, miasteczka, w którym mieszka Ewa:) Zdjęcie zrobione komórką , ale i tak robi wrażenie
prawda, że bardzo realistyczny? Oj, mówiła, że się napracowała przy nim:)
Nauczyłam ją robić różyczki z krepy i jak wyplatać z wikliny papierowej, a że zdolna z niej uczennica powstał koszyczek z pałączkiem:)
Wciągnęły ją też koraliki, jak tylko coś stworzy i prześle mi zdjęcie to na pewno pokażę:)
Na imieniny szwagierki Ewy, wyszyłam karteczkę matematycznym
Niestety Ewa już poleciała do domu, ale może przyleci za rok:)))
Na koniec jeszcze sierpniowy słoiczek Tusalowy
W następnym poście jeszcze będą kołyski:)) Dzisiaj to wszystko.
Dziękuję za odwiedziny i budujące komentarze:)) Pa pa!
poniedziałek, 20 sierpnia 2012
piątek, 17 sierpnia 2012
:)
Witam serdecznie po tej, znowu długiej przerwie!!! Mam nadzieję, że się poprawię:)
Uzbierało się kilka rzeczy, które chciałabym Wam pokazać, także jest szansa, że te przerwy nie będą już takie długie.
Na początku chcę Wam serdecznie podziękować za gratulacje i miłe słowa pod poprzednim postem!!! Czuję się dobrze i nie mieszczę się już w większość ubrań hi hi, a to dopiero połowa....:)
Dzisiaj pokażę kołyskę z papierowej wikliny, którą zrobiłam dzięki kursikowi ANI :)
Kołyska na ślub:
Ozdobiłam ją szydełkową koronką i kwiatuszkami, i różnymi przydasiami:) na wykończenie czekają jeszcze trzy:) Mój czas , w większości kręci się w kuchni, skończyły się ogórki, ale są pomidory i trzeba było wypróbować przepis na keczup domowy
Dzieciaki mówią, że dobry:)
Gruszki powędrowały do zalewy octowej, pyyyycha:)
W planach jest jeszcze sos słodko- kwaśny, który poleciła mi pewna Pani Beatka:))) Jakiś czas temu dla jej córki zrobiłam podwiązkę w kolorze blue....
Podobała się przyszłej Pannie Młodej, a to cieszy najbardziej:)
Mam jeszcze kilka rzeczy, ale pokażę je w następnym poście:)
Pa pa!
Uzbierało się kilka rzeczy, które chciałabym Wam pokazać, także jest szansa, że te przerwy nie będą już takie długie.
Na początku chcę Wam serdecznie podziękować za gratulacje i miłe słowa pod poprzednim postem!!! Czuję się dobrze i nie mieszczę się już w większość ubrań hi hi, a to dopiero połowa....:)
Dzisiaj pokażę kołyskę z papierowej wikliny, którą zrobiłam dzięki kursikowi ANI :)
Kołyska na ślub:
Ozdobiłam ją szydełkową koronką i kwiatuszkami, i różnymi przydasiami:) na wykończenie czekają jeszcze trzy:) Mój czas , w większości kręci się w kuchni, skończyły się ogórki, ale są pomidory i trzeba było wypróbować przepis na keczup domowy
Dzieciaki mówią, że dobry:)
Gruszki powędrowały do zalewy octowej, pyyyycha:)
W planach jest jeszcze sos słodko- kwaśny, który poleciła mi pewna Pani Beatka:))) Jakiś czas temu dla jej córki zrobiłam podwiązkę w kolorze blue....
Podobała się przyszłej Pannie Młodej, a to cieszy najbardziej:)
Mam jeszcze kilka rzeczy, ale pokażę je w następnym poście:)
Pa pa!
poniedziałek, 23 lipca 2012
Żyję:)
Dzień dobry!
Żyję, ale nie wiem czy ktoś mnie tu jeszcze pamięta? Chociaż widzę nowe obserwatorki, które witam serdecznie, bardzo mi miło, że zechciałyście podglądać moje robótki. Niestety bardzo mało ich ostatnio, ale latem zawsze mniej szydełkuję, wiadomo sezon ogórkowy i takie tam inne zajęcia:) na dowód tego, że dawno mnie tu nie było jest to, że nie pokazałam Wam jeszcze pamiątki dla wychowawczyni mojego średniego syna czyli Marcina (skończył 3 klasę) Zrobiłam dla Pani Eli coś w rodzaju dziennika, w środku dzieciaki złożyły swoje autografy:)
I jeszcze mój słoiczek Tusalowy, niestety spóźniony i niestety niewiele w nim przybyło:(
Muszę się jeszcze Wam czymś pochwalić, otóż jestem w ciąży!!!! Szczęśliwe rozwiązanie planowane jest na grudzień:) Czuję się w miarę dobrze, choć początki były trudne:)
Jutro wyjeżdżamy nad morze, naładować akumulatory, oj energia będzie potrzebna:) Mam tylko nadzieję, że te optymistyczne prognozy pogody się sprawdzą! Pa pa!!!
Żyję, ale nie wiem czy ktoś mnie tu jeszcze pamięta? Chociaż widzę nowe obserwatorki, które witam serdecznie, bardzo mi miło, że zechciałyście podglądać moje robótki. Niestety bardzo mało ich ostatnio, ale latem zawsze mniej szydełkuję, wiadomo sezon ogórkowy i takie tam inne zajęcia:) na dowód tego, że dawno mnie tu nie było jest to, że nie pokazałam Wam jeszcze pamiątki dla wychowawczyni mojego średniego syna czyli Marcina (skończył 3 klasę) Zrobiłam dla Pani Eli coś w rodzaju dziennika, w środku dzieciaki złożyły swoje autografy:)
I jeszcze mój słoiczek Tusalowy, niestety spóźniony i niestety niewiele w nim przybyło:(
Muszę się jeszcze Wam czymś pochwalić, otóż jestem w ciąży!!!! Szczęśliwe rozwiązanie planowane jest na grudzień:) Czuję się w miarę dobrze, choć początki były trudne:)
Jutro wyjeżdżamy nad morze, naładować akumulatory, oj energia będzie potrzebna:) Mam tylko nadzieję, że te optymistyczne prognozy pogody się sprawdzą! Pa pa!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)














