Czekając aż wyrosnie mi ciasto drożdżowe na pączusie, postanowiłam wpisać post na gorąco, bo konik jeszcze cieplutki:)
Skończyłam go wczoraj wieczorem, a dzisiaj rano dziewczynki się nim zachwycały, co raduje mnie ogromnie!!!!
zaczęłam na początku stycznia i myślałam, że szybciej go skończę, ale po drodze miałam gorsety więc konik grzecznie czekał na skończenie:)
No dobrze wystarczy pisania, teraz zdjęcia, na początku były 42 elementy:
A potem trzeba było je zszyć, nie lubie ręcznego szycia, ale jak mus to mus i konik jak malowany:
i Kornelki:
Przy Kornelce widać, że jest całkiem duży! Muszę wymyśleć kolejną zabawkę, bo dziewczyny wyrekaywają go sobie:)
Uciekam do lepienia pączków!
Pa!!
Edycja wpisu
(a kiedy ja spalę te kalorie to nie wiem:))
Pa!

